KontaktFosa Staromiejska 1a, 87-100 Toruń
tel.: +48 56 611 36 10
e-mail: wfins@umk.pl

Wspólnota ratunkiem w kryzysie

Dr Adrian Wójcik z Katedry Psychologii Społecznej i Środowiskowej UMK
Dr Adrian Wójcik z Katedry Psychologii Społecznej i Środowiskowej UMK fot. fot. Andrzej Romański

 - Powstrzymywanie pandemii powinno opierać się na wszystkich zasobach, jakie możemy zmobilizować – również społecznych, a więc np. poczuciu zaufania społecznego – mówi dr Adrian Wójcik, psycholog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. – Warto więc budować poczucie wspólnoty, żeby potem móc je zastosować podczas kryzysu.

Na początku 2020 roku, kiedy COVID-19 stał się globalnym problemem, kolejne rządy usiłowały walczyć z zagrożeniem na różne sposoby. Radziły mieszkańcom zachowanie dystansu społecznego, poprawę higieny, a także stosowały działania w rodzaju lockdownów.

Nie wszyscy stosowali się do nowego prawa. Badacze z całego świata postanowili sprawdzić, jakie cechy społeczne i psychiczne sprawiają, że jesteśmy w stanie dostosować się do zaleceń sanitarnych związanych z epidemią. Sięgnęli do narzędzi z zakresu psychologii poznawczej i społecznej. Zadali pytanie: w jaki sposób nasza budowa psychiczna, światopogląd i pochodzenie wpływają na postrzeganie zagrożenia i relacje z innymi ludźmi? Częścią międzynarodowego zespołu, który badał to zjawisko, jest dr Adrian Wójcik z Katedry Psychologii Społecznej i Środowiskowej na Wydziale Filozofii i Nauk Społecznych UMK.

Dr Adrian Wójcik: - Nasze badania wskazują, że przy zachowaniach sanitarnych skupiamy się na ich grupowym charakterze i na sile związku z naszą grupą.
fot. Andrzej Romański

W badaniu wzięło udział 51 404 uczestników z 69 krajów na całym świecie. Po pierwsze naukowcy chcieli ustalić, w jakim stopniu zachowanie dystansu i higieny, a także przestrzeganie innych zasad związanych z zapobieganiem COVID-19, wynikało z kwestii związanych z czyjąś moralnością, tożsamością narodową, przynależnością społeczną, zbiorowym narcyzmem i poglądami politycznymi. Do tego dochodziły także indywidualne cechy takie jak: narcyzm, samokontrola, poczucie własnej wartości, optymizm, otwartość na poglądy i wiedzę, zdolność do refleksji. Ważną częścią było także przebadanie zaplecza socjoekonomicznego, identyfikacji płciowej, stanu cywilnego, miejsca zamieszkania i statusu zatrudnienia.

Same badania były częścią większego projektu badawczego, który był koordynowany przez New York University. Pozwoliło to przeprowadzić badania w kilkudziesięciu krajach świata w porównywalny sposób. W Polsce w projekt zaangażowały się m.in. Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, ale też uniwersytety Śląski, Wrocławski, Jagielloński czy SWPS.

Ważne było też to, że w Polsce prowadziliśmy badanie na próbie reprezentatywnej, co pozwoliło nam odpowiedzieć na pytanie, na ile poszczególne typy zachowań czy postaw wobec pandemii są powszechne w społeczeństwie jako takim – tłumaczy dr Adrian Wójcik. - Jednocześnie badania, o których opowiadamy i wykonane analizy pokazują, jakie cechy psychologiczne zwykle pozwalają przewidywać zachowania sanitarne ludzi w bardzo różnych kulturach.
Na początku 2020 roku, kiedy COVID-19 stał się globalnym problemem, kolejne rządy usiłowały walczyć z zagrożeniem na różne sposoby. Radziły mieszkańcom zachowanie dystansu społecznego, poprawę higieny, a także stosowały działania w rodzaju lockdownów.
fot. Andrzej Romański

Wójcik wyjaśnia, że część badań była prowadzona w sposób eksploracyjny, gdzie naukowcy nie mieli jasno postawionych hipotez co do tego, jakie cechy psychologiczne będą związane z podporządkowywaniem się regulacjom związanych z epidemią. - Tutaj zaskakująca była relatywna ważność cech moralnościowych. Tego na ile osoby deklarowały, że bycie moralnym stanowi istotną część ich tożsamości – opowiada toruński badacz. - Inne ważne cechy to otwartość na doświadczenie i kooperację z innymi. Może to wydawać się truizmem, ale pokazuje, że w przypadku pandemii nie jest tak, że to ludzie bez wyższego wykształcenia nie podporządkowują się zaleceniom sanitarnym. Nie jest też tak, że wystarczy dostarczyć ludziom wiedzy o samej pandemii, aby skłonić ludzi do zachowań sanitarnych.

Można być świetnie wyedukowanym, ale to nie powstrzymuje od postępowania w sposób samolubny i maksymalizujący swój interes - dodaje psycholog.

Zdaniem dr. Wójcika to, jak reagowaliśmy na regulacje prawne podczas pandemii, wiąże się z naszym funkcjonowaniem w grupie. - To postrzeganie bycia moralnym jako istotnej części własnej tożsamości oraz różne form identyfikacji grupowej – poczucie dumy z przynależności do narodu – mówi. - Jest to o tyle zaskakujące, że moralność jest zwykle cechą, na którą ludzie w mniejszym stopniu zwracają uwagę, kiedy siebie opisują. Ludzie uważają siebie za moralnych i nie dążą raczej do treningu moralności. Te badania wskazują też, że przy zachowaniach sanitarnych skupiamy się na ich grupowym charakterze i na sile związku z naszą grupą. Dodatkowym czynnikiem ograniczającym podejmowanie działań sanitarnych jest wiara w teorie spiskowe związane z COVID.

Naukowcy dążyli do ustalenia, w jakim stopniu zachowanie dystansu i higieny, a także przestrzeganie innych zasad związanych z zapobieganiem COVID-19, wynikało z kwestii związanych z czyjąś moralnością, tożsamością narodową, przynależnością społeczną, zbiorowym narcyzmem i poglądami politycznymi.
fot. Pixabay

Wójcik wraz z Michałem Główczewskim z UMK i Aleksandrą Cichocką z University of Kent zbadali, w jaki sposób rozwijają się teorie spiskowe związane z pandemią. Sprawdzili, jak różne formy teorii spiskowych wiążą się ze sobą, poglądami dotyczącymi działalności władzy politycznej oraz zachowaniem podczas pandemii. Badacze wysnuli wniosek o występowaniu dwóch grup społecznych. Pierwsza jest przekonana o realności spisków szczepionkowych i związanych z pandemią. Jej przedstawiciele uważają również, że zarówno rząd, jak i partie opozycyjne używają pandemii do realizacji swoich celów. Druga zidentyfikowana grupa generalnie odrzuca przekonania o realności spisków. Podtrzymuje jednak pogląd, że rząd używa pandemii do swoich celów politycznych.

Nowe badania, w których brał udział toruński psycholog, nie wykazują w bezpośredni sposób, jak osoby o różnym wykształceniu, poglądach politycznych i wyznaniu reagowały na wiadomości związane z epidemią.

Najważniejszy wniosek jest taki, że działania ograniczające pandemię wynikają w dużej mierze z motywów społecznych. W mniejszym stopniu z poczucia zagrożenia wirusem, a w większym z tego, czy chcemy działać na rzecz naszej grupy – np. grupy narodowej. Odwoływanie się do potrzeby wspólnoty, podkreślanie tego, że większość ludzi przestrzega zaleceń sanitarnych, powinno być bardziej skuteczne niż odwoływanie się do zachowań negatywnych – opowiada naukowiec.

Czy można w jakiś sposób przygotować społeczeństwo na kolejne pandemie? - Pandemia pokazała, że jej powstrzymywanie powinno opierać się na wszystkich zasobach, jakie możemy zmobilizować – również zasobach społecznych, a więc np. poczuciu zaufania społecznego. Warto więc budować poczucie wspólnoty, żeby potem móc je zastosować podczas kryzysu – mówi dr Wójcik.

pozostałe wiadomości