KontaktFosa Staromiejska 1a, 87-100 Toruń
tel.: +48 56 611 36 10
e-mail: wfins@umk.pl

Giełda strachów

Dr hab. Tomasz Kruszewski, prof. UMK z Katedry Kognitywistyki i mgr Joanna Michalak z Katedry Ekonomii siedzą przy biurku
Dr hab. Tomasz Kruszewski, prof. UMK z Katedry Kognitywistyki i mgr Joanna Michalak z Katedry Ekonomii fot. fot. Andrzej Romański

Strach był emocją najczęściej odczuwaną przez inwestorów na początku pandemii. Naukowcy z UMK przeanalizowali setki tysięcy komunikatów publikowanych w serwisie Twitter w marcu 2020 r. i ocenili reakcje giełdowych graczy na koronawirusa.

Pandemia COVID-19 w pierwszym momencie postrzegana była jako czarny łabędź, czyli takie zdarzenie, którego nie można porównywać do żadnych innych. Dr hab. Tomasz Kruszewski, prof. UMK z Katedry Kognitywistyki na Wydziale Filozofii i Nauk Społecznych i mgr Joanna Michalak z Katedry Ekonomii na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania metodami matematycznymi policzyli reakcje, a później dołączyli do nich analizę psychologiczną i ocenili, jakie emocje można z nich wyczytać. Wnioski opisali w książce "Pandemia a reakcje inwestorów. Analiza big data komunikatów z Twittera wobec zjawiska niepewności".

Strach

Badania rozpoczęły się od określenia słów kluczowych i wytypowania hashtagów, którymi inwestorzy oznaczają swoje tweety. W pierwszej kolejności na listę trafiły komentarze ze znacznikiem #giełda, dookreślone tagami #covid i #koronawirus. W ten sposób powstał zbiór danych bezpośrednio odwołujących się do pandemii w powiązaniu z giełdą. – Na początku próbowaliśmy ściągnąć wszystkie tweety dotyczące COVID-19 – mówi mgr Michalak. – Było ich około miliona dziennie, co przekroczyło nasze możliwości przetwarzania. Po połączeniu w wyszukiwarce haseł "pandemia" i "giełda" ich liczba spadła do około 200 tys. dziennie.

Metody ilościowe są nieoczywiste i rzadkie we współczesnych naukach społecznych, ponieważ trudno o urządzenia, które potrafią przeliczyć takie masy danych – tłumaczy prof. Kruszewski.

Kolejnym krokiem jest analiza struktury tekstu. Trzeba go oczyścić z tzw. niepotrzebnego szumu, czyli znaczników Twittera, takich jak nazwa użytkownika, hashtag oraz słów najczęściej występujących w danym języku, bo one nie niosą ze sobą żadnej wiedzy dla badaczy. To, co zostaje, funkcja matematyczna porównuje ze słownikiem zawierającym informacje o słowie, afekcie i natężeniu. - Następnie wykorzystaliśmy powszechnie dostępne słowniki do analizy sentymentu – tłumaczy mgr Michalak. - Były budowane przez lata przez wielu badaczy, którzy pytali ludzi, jak odczuwają dane słowa, z czym im się kojarzą. Jednym z nich jest tak zwany słownik NRC z listą emocji, które wyróżnił w swojej teorii Paul Ekman. Na koniec podzieliliśmy nasz zbiór tweetów na podkategorie pod względem emocji.

W skrócie: istnieją słowniki zawierające wyrazy opisujące konkretne emocje. Ekman wyróżnił sześć afektów typowych dla człowieka: gniew, obrzydzenie, strach, radość, zaskoczenie, smutek. Analizy pokazały, że w pierwszym okresie pandemii inwestorom najczęściej towarzyszył strach, później smutek i złość. Jedyne pozytywne słowo – "radość" – znalazło się na samym końcu. – Gdyby było inaczej, znaczyłoby to, że w populacji człowieka jest więcej niż szacowany 1 proc. psychopatów, a przecież tak nie jest – mówi prof. Kruszewski. - Wyższa pozycja "radości" sugerowałaby, że cieszymy się z tego, że jest źle.

Wykres: przebieg emocji według modelu Paula Eckmana eksplorowanych z Twittera (oprac. T. Kruszewski i J. Michalak)
Przebieg emocji według modelu Paula Ekmana eksplorowanych z Twittera (oprac. T. Kruszewski i J. Michalak)
proj. Anna Jaszczuk

Każdego dnia marca 2020 r. naukowcy odnotowywali około 20 proc. tweetów związanych ze strachem. Internauci wysyłali od 5 do 40 proc. nacechowanych negatywnie wiadomości dziennie. - To nie znaczy, że pozytywnych było dużo więcej – tłumaczy mgr Michalak. - Cała reszta mogła być neutralna, czyli tweet nie zawierał żadnego słowa, które wskazywałoby na emocje.

Wykres: przebieg emocji z podziałem na pozytywne/negatywne eksplorowanych z Twittera (oprac. T. Kruszewski i J. Michalak)
Przebieg emocji z podziałem na pozytywne/negatywne eksplorowanych z Twittera (oprac. T. Kruszewski i J. Michalak)
proj. Anna Jaszczuk

Strach jako afekt najbardziej istotny dla inwestorów utrzymywał się przez cały marzec 2020 r. Badacze nie analizowali kolejnych miesięcy ze względu na podejście do tematu w myśl teorii czarnego łabędzia. Później do pandemii inwestorzy już się przyzwyczaili. Naukowcy prowadzili badania do końca marca, ponieważ obostrzenia nie były wprowadzane jednocześnie we wszystkich krajach. Przez co i reakcje graczy giełdowych były rozciągnięte w czasie.

Udawanie trupa

Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych podało na swojej stronie internetowej, że mimo strachu 43 proc. inwestorów nie pozbyło się papierów wartościowych przynoszących straty. Tylko 17,8 proc. giełdowych graczy zdecydowało się na sprzedaż taniejących aktywów, a 13,8 proc. postanowiło zaryzykować i kupowało pikujące akcje.

Wszystko zależy też od tego, kogo badano w tych analizach – wyjaśnia mgr Michalak. - Ktoś z dużym doświadczeniem na rynku, zajmujący się inwestowaniem na giełdzie zawodowo, na pewno reagował inaczej niż nowicjusz. Po komentarzach z Twittera nie byliśmy w stanie ocenić, kto jest graczem w dłuższej perspektywie, a kto incydentalnym. Traktowaliśmy wszystkich jako inwestorów szumowych, czyli takich, którzy reagują na informacje pojawiające się w internecie, prasie, radiu i telewizji, na tzw. szum medialny.

Naukowcy spekulują, że wspomniane 43 proc. inwestorów postanowiło przeczekać pierwszy okres pandemii. Wynikało to z braku punktu odniesienia i niemożności przewidzenia, na ile dynamicznie będzie rozwijać się sytuacja, jakie decyzje podejmą politycy, instytucje rządowe i finansowe. – My bardziej zajęliśmy się liczeniem emocji niż psychologicznym szacowaniem ich treści – mówi prof. Kruszewski. – Wyniki ankiet doskonale pokazują pewną naturę człowieka. Ludzie w sytuacji zagrożenia są zdeterminowani do trzech reakcji: ucieczki, walki albo udawania trupa. Te 43 proc. wybrało ostatnie rozwiązanie dane nam przed ewolucję - zastygnięcie, żeby nie zostać "zjedzonym przez drapieżniki".

Dr hab. Tomasz Kruszewski, prof. UMK z Katedry Kognitywistyki na Wydziale Filozofii i Nauk Społecznych
Dr hab. Tomasz Kruszewski, prof. UMK z Katedry Kognitywistyki na Wydziale Filozofii i Nauk Społecznych
fot. Andrzej Romański

Autorzy książki podkreślają, że inwestorzy byli bardzo mocno zapatrzeni w instytucje rządowe i osoby decyzyjne, dlatego szeroko monitorowane były profile w mediach społecznościowych prezydenta USA Donalda Trumpa. Pojawiał się on w tweetach raczej nie przez pryzmat autorytetu, ale osoby decyzyjnej, szefa jednej z wiodących gospodarek, którego postępowanie ma największy wpływ na rynek. – Jeśli nie wiemy, jak się zachować zgodnie z regułą społecznego dowodu słuszności, często postępujemy tak, jak postępuje stado, większość albo tak jak nasz autorytet - tłumaczy prof. Kruszewski. - Nasza książka pokazuje obraz człowieka XXI w., który nie wie, skąd czerpać wiadomości, które są prawdziwe, a które nie. Żyjemy w pewnego rodzaju papce informacyjnej. Każdy człowiek może zamieścić post na Facebooku lub zatweetować, a inni nie mają narzędzi, żeby sprawdzić, czy to, co zostało tam napisane, ma sens czy nie.

Większość tweetów nie posiada informacji o geolokalizacji. Te badane przez toruńskich naukowców były pisane po angielsku, co wskazuje na użytkowników z kręgu kultury anglosaskiej, ale niekoniecznie, np. Chińczycy też posługują się językiem angielskim.

Dysponujemy wynikami badań innych naukowców zajmujących się tematem Twittera, które pokazują, że największa aktywność użytkowników zlokalizowana jest  w USA – mówi mgr Michalak. – Musimy zwracać uwagę na to, który serwis społecznościowy jest najczęściej wykorzystywany w danym państwie.

Racjonalność

Prof. Kruszewski podkreśla, że nieosiągalnym ideałem byłoby inwestowanie bez emocji, bo wówczas gracze giełdowi podejmowaliby racjonalne decyzje, jedynie w oparciu o analizę i obiektywną ocenę sytuacji. Jest to jednak bardzo trudne, bo człowiek musiałby być świadomy siebie, wiedzieć, jakimi kryteriami kieruje się w życiu, jakim złudzeniom ulega, w jakie treści poznawcze wierzy itd. - Wszyscy kierujemy się złudzeniami, schematami, heurystykami – twierdzi kognitywista. - Im bardziej jesteśmy świadomi samych siebie, tym łatwiej jest nam kontrolować nasze ograniczenia. Inwestycje powinny być czymś chłodnym, czymś, co się kalkuluje.

mgr Joanna Michalak z Katedry Ekonomii na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania
Mgr Joanna Michalak z Katedry Ekonomii na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania
fot. Andrzej Romański

- Ekonomia w swoim głównym nurcie zakłada racjonalność, czyli postępowanie bez emocji – mówi mgr Michalak.

- Klasyczna ekonomia zakłada, że człowiek jest racjonalny i podejmuje świadome decyzje, ale od wielu lat mówimy też o ekonomii behawioralnej – polemizuje prof. Kruszewski. – Badacze coraz częściej mówią głośno, że człowiek w swoich wyborach kieruje się rzeczami nieracjonalnymi. Przede wszystkim emocjami i pewnymi treściami poznawczymi zbudowanymi na nieobiektywnym obrazie rzeczywistości.

Ekonomistka dodaje, że pandemia pokazała, iż są wydarzenie powodujące odejście inwestorów od racjonalności. Pojawiło się coś, co potrafiło poruszyć ich na tyle, że zaczęli kierować się emocjami, szukali informacji w takich źródłach jak Twitter oraz Facebook i bezkrytycznie w nie wierzyli.

To, że na początku każdą informację traktujemy jako prawdziwą i w nią wierzymy, leży w naturze człowieka – wyjaśnia prof. Kruszewski. - Dopiero po pewnym czasie, jeśli mamy odpowiednie narzędzia, zasoby zbudowane w sobie, potrafimy tę informację ocenić. Ale w pierwszym odruchu człowiek przyjmuje wszystko, co widzi i słyszy. Pytanie tylko, czy potrafi się zatrzymać i sprawdzić informację, z którą się styka, czy też działa reaktywnie pod wpływem bodźca.

Prof. Kruszewski i mgr Michalak współpracują w dwóch zespołach badawczych zajmujących się reakcjami ludzi obserwowanymi za pośrednictwem tweetów. Pierwszy, działający w ramach IDUB, koncentruje się na emocjach inwestorów. Drugi, wsparty naukowcami z Włoch, obserwuje odczucia związane ze szczepieniami przeciw COVID-19. - Obecnie Polska plasuje się w ścisłej czołówce państw Europy pod względem umieralności na koronawirusa w przeliczeniu na 100 tys. osób – mówi kognitywista. - Ewidentnie istnieje korelacja między liczbą szczepień a spadkiem poziomu śmiertelności. Ciekawym, ale i ważnym wobec przyszłych problemów cywilizacyjnych byłoby przyjrzenie się, jakiego rodzaju informacje ludzie "kupują", aby mogli uwierzyć w to, że nie szczepiąc się, będą zdrowi, szczęśliwi i bezpieczni.

pozostałe wiadomości